Żeby czuć się dobrze...

Żeby czuć się dobrze...

Żeby czuć się dobrze...
Utworzono: 09-05-2015

 Żeby czuć się dobrze, 

żeby dobrze słyszeć Ewangelię

Dzisiejsze czytania: Dz 10,25-26.34-35.44-48; Ps 98,1-4; 1 J 4,7-10; J 14,23; J 15,9-17 

(J 15,9-17)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Ewangelia jest tym, czym powinniśmy się karmić na co dzień. Słowo Ewangelii daje radość. Kiedy Jezus mówi o miłości, o przyjaźni z Nim, o radości, to jest to wyjątkowe. I tak trzeba zawsze podchodzić do tego, co mówi Jezus w Ewangelii. Wszystko inne sobie darować, ale Słów Jezusa nigdy nie lekceważyć. Można zostawić książki, gazety, filmy, ale Ewangelii zostawić nie można. Bez Ewangelii nie ma chrześcijaństwa. 

Ktoś powie, że bez Ewangelii to można przecież wszystko, największe imperium zbudować, najwyższy maszt postawić, wody geotermalne pompować z ziemi, bogacić się, ile wlezie. Można tak wiele i jednocześnie nic. Bo kiedy brakuje prawd Ewangelicznych, to żadna gorąca kąpiel nie pomoże. Żadna wygrana w wyborach nic nie znaczy, kiedy nie znamy i nie przyjmujemy Słów Jezusa. Tylko On się liczy w tym szaleństwie. Tylko On liczy się w tym wyścigu, jaki widać wokół. Ludzie gdzieś biegną, dokądś się spieszą, coś krzyczą, a Ewangelia leży odłożona, zapomniana. 

W Polsce jest niestety taka moda na katolika bez Ewangelii. Takiego katolika pełnego Litanii, pobożnych zawołań, trochę histerycznych westchnień. Wiem, bo sama nieraz padam ofiarą westchnień i zawołań. Tak to się robi z człowiekiem, gdy długi czas nasiąka. Skoro wszyscy tacy smutni i wzdychający, to i ja będę smutna i wzdychająca. Łatwo w dużej grupie zagubić siebie. Bardzo łatwo zagubić własną tożsamość, gdy pewne zachowania są biernie przyjmowane. I to może nie jest wina duchownych, a przynajmniej nie do końca. Wina leży również po stronie osób świeckich, które boją się okazać radość, boją się euforii, szczerego wyznania wiary, czegoś całkowicie własnego, co płynie z głębi serca. Dlatego w naszych Kościołach jest tak smutno, tak zimno... Z drugiej strony zaszczepianie na nasz grunt wylewnej radości Zielonoświątkowców może się nie udać. Gdzieś gubi się człowiek w tych podskokach i okrzykach, coś umyka, czegoś brakuje. Przydałoby się jakieś zatrzymanie, pomyślenie, medytacja.

Najlepiej zatem samemu znaleźć dla siebie miejsce w Kościele. Samemu odważyć się szukać tego własnego „kawałka podłogi”. Pewien mój znajomy, który był filozofem i widział rzeczywistość trochę inaczej, zwracał uwagę na to, że kiedy wchodzi do pomieszczenia, w którym trzeba zająć jakieś miejsce, to siada tam, gdzie czuje się najlepiej. Nie od razu znajdujesz miejsce, gdzie czujesz się najlepiej – tłumaczył. Często trzeba zmienić miejsce, bo wybrało się źle. Nie jest ci dobrze w tym miejscu, to się przesiądź. Tak długo się przesiadaj, aż poczujesz, że usiadłaś w odpowiednim miejscu. To ty masz wybrać. Do ciebie należy ten wysiłek, żeby czuć się dobrze. Szukaj, badaj, sprawdzaj i nie bój się przesiadać z miejsca na miejsce. A jak już znajdziesz, to bądź szczęśliwa. Ciesz się swoim odkryciem, że znalazłaś.

I tak też jest w Kościele, we wspólnotach. Czasem trzeba wędrować z jednej wspólnoty do drugiej, nim znajdzie się swoje miejsce. Czasem trzeba szukać w różnych Kościołach. Czasem trzeba się zagubić, żeby potem pięknie się odnaleźć. W Kościele warto znaleźć dla siebie dogodne miejsce. Bo jeśli będzie się przez lata tkwić w miejscu smutnym, bo inni w nim tkwią, to Jezus, zamiast być adorowany, jest oszukiwany, jest właściwie obrażany. Dlatego warto zawalczyć o swoje miejsce, nie poddawać się, gdy wokół smutasy...

Miałam pisać o Ewangelii, a piszę o miejscu w Kościele. Myślę, że Kościół może być wciąż tym miejscem, gdzie bardzo donośnie słyszy się Ewangelię. I o tym właśnie chciałam napisać. Niech Ewangelia pięknie brzmi w naszych Kościołach, niech będzie pięknie dawana i pięknie przyjmowana.

Magdalena Anna Golon, maj 2015        

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony