Wskrzeszenie Łazarza. Kobieta- Szkielet.

Wskrzeszenie Łazarza. Kobieta- Szkielet.

Wskrzeszenie Łazarza. Kobieta- Szkielet.
Utworzono: 06-04-2014

Dzisiejsze czytania: Ez 37,12-14; Ps 130,1-8; Rz 8,8-11; J 11,25a.26; J 11,1-45

(Ez 37,4-14)

„Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: „Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!” Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha(...)

Tak mówi Pan Bóg: "Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam", mówi Pan Bóg. 

(J, 38 -45)

A Jezus ponownie okazując głębokie wzruszenie przyszedł do grobu(...)

To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

Szczerze mówiąc mam ogromne wątpliwości, co do własnego pomysłu na niedzielne słowo o Słowie. Tak to jest, gdy człowiek bije się z myślami! W tym miejscu chcę przeprosić tych wszystkich, którzy uznają, że tym razem tekst jest zdecydowanie za długi i na dodatek zawiera ludowe podanie. Ta stara inuicka opowieść koniecznie musi zostać przeczytana. Podaję ją tu w dużym skrócie zachowując najistotniejsze fragmenty. Pomoże odkryć na nowo, taką mam nadzieję, sens dzisiejszej Ewangelii. Chodzi bowiem o cud w sensie dosłownym, gdy martwy zostaje uzdrowiony, jak i w przenośni, gdy człowiek pogrążony w rozpaczy, umarły dla świata, odzyskuje nagle chęć do życia. Cud wskrzeszenia z martwych nie zawsze dzieje się jawnie, na naszych oczach. 

O cudach mówić jest trudno. Narażamy się na wyśmianie, na niewybredne kpiny ze strony intelektualistów, tych cynicznych przemądrzałych, którzy boją się cudów. Takich jak wskrzeszenie Łazarza opisane przez Jana czy ożywienie wysuszonych kości spisane przez proroka Ezechiela. 

Czasem zdaje mi się, że przez powielanie mądrych, bądź co bądź, wypowiedzi ojców kościoła, cenionych teologów, wybitnych kapłanów, Ewangelia traci w takiej powtórzonej interpretacji swoje znaczenie, traci swoją siłę. Staje się wyblakłą kliszą w ustach tych, którzy mają cokolwiek objaśnić. Tymczasem najlepszym objaśnieniem jest zrobić coś zupełnie nieoczekiwanego. Choćby opowiedzieć ludowe wierzenie, albo wyjść na pole i tam głosić homilię, mówić katechezę idąc w wysokim śniegu. Przedzierać się przez zaspy... Słowem wyjść poza schemat. Najłatwiej bowiem stanąć na ambonie i przeczytać cudze kazanie (o zgrozo!) lub też skorzystać z podręcznika dla kleryków o wdzięcznym tytule: „Jak głosić? Kazania na każdy dzień roku.” Bądźmy odważni i niestereotypowi w tych poszukiwaniach, a wtedy głos Jezusa rzeczywiście obudzi z martwych.

  Kobieta-Szkielet, inuicka (eskimoska) opowieść na podst. przekazu Mary Uukalat.*

Była raz dziewczyna, która zrobiła coś, co nie spodobało się jej ojcu. Nikt już nie pamięta dokładnie, co to było. Ojciec zawlókł ją na urwisko i zepchnął do morza. Ryby pożarły jej ciało, wygryzły oczy. Jej szkielet leżał na dnie miotany prądami.

Któregoś dnia pewien rybak wybrał się na połów(...)

Hak rybaka zanurzył się w wodzie i zaczepił o żebro szkieletu dziewczyny. Rybak pomyślał: „To musi być wielka ryba! Mam szczęście!”(...)

Kiedy się odwrócił od sieci, straszna postać wypłynęła na powierzchnię i zawisła zaczepiona zębami o burtę kajaka.

Mężczyzna krzyknął i serce podeszło mu do gardła, z przerażenia wywrócił oczami, do uszu buchnęła krew. Wrzeszczał i wiosłem zepchnął ją z dzioba, po czym jak szalony zaczął wiosłować w kierunku brzegu(...)

Mężczyzna wył przeraźliwie(...) Jednym susem wyskoczył z kajaka, biegł, kurczowo ściskając wędkę, a koralowo-biały szkielet kobiety, wciąż zaplątany w linkę, klekotał tuż za nim. Gnał po skałach, a ona za nim. Gnał przez przemarzniętą tundrę, a ona za nim. Gnał po mięsie suszącym się na brzegu, rozdeptując je na kawałki, rozdzierając buty z foczej skóry.

Przez cały czas Kobieta-Szkielet była tuż za nim(...)

Wreszcie myśliwy dotarł do swego igloo, zanurkował do tunelu i opierając się na rękach i kolanach, wczołgał do wnętrza. Dysząc i szlochając, położył się w ciemności, a jego serce waliło jak potężny bęben(...)

Ale kiedy zapalił lampkę z oleju wieloryba ona… to coś… leżało w nieładzie na śniegowej podłodze z piętą na ramieniu, kolanem w klatce piersiowej, stopą na łokciu. Nie wiedział potem, co go do tego skłoniło(...) Dość powiedzieć, że poczuł jakąś tkliwość — powolutku wyciągnął umorusane dłonie i przemawiając miękko, nucąc jak matka do dziecka, zaczął wyplątywać ją z liny(...)Mozolił się długo w noc, aż wszystkie kości ułożył w odpowiednim porządku, po czym ubrał ją w futro, żeby nie zmarzła.

Myśliwy poczuł senność, wślizgnął się pod skóry i zaczął śnić. Czasami ludzie płaczą we śnie. I choć nie wiemy, co im się wtedy śni, musi to pewnie być sen pełen smutku lub tęsknoty. To właśnie zdarzyło myśliwemu.

Kobieta-Szkielet w blasku ognia ujrzała tę błyszczącą łzę i na jej widok poczuła ogromne pragnienie. Klekocząc, poczołgała się w stronę śpiącego mężczyzny i przytknęła usta do łzy. Ta jedna łza przemieniła się w rzekę, z której piła i piła i piła, dopóki nie ugasiła wieloletniego pragnienia(...)

Leżąc tak przy nim, sięgnęła w głąb piersi śpiącego i wyjęła mu serce, potężny bęben. Usiadła i zaczęła weń uderzać rytmicznie z obu stron, bum, bum, bum!

Bębniąc zaczęła śpiewać – Ciało, ciało, ciało, niech powróci do mnie ciało. Im dłużej śpiewała tym więcej przybywało jej ciała. Wyśpiewała włosy, bystre oczy i ładne, pulchne dłonie. Wyśpiewała kobiecość między nogami, duże, ciepłe piersi i wszystko, czego potrzeba kobiecie.

A kiedy skończyła(...) oddała mu serce, ten wielki bęben włożyła na miejsce i tak się potem obudzili(...)

Ostatnio staram się zrozumieć, co naprawdę znaczy Tomaszowe anima forma corporis (dusza jest formą ciała). Trzeba zrobić wszystko, aby to dusza nadawała formę ciału, także ludzkiej woli, oczekiwaniom, myślom. Tylko ten kierunek, od duszy do ciała, ma głęboki sens. Dlatego nieraz coś się we mnie buntuje, gdy słyszę lakoniczne – „dusza jest formą ciała”... To oczywiście nie jest cała prawda. Człowiek doświadcza tragicznego oddzielenia, bolesnego napięcia między słabym, schorowanym, „umarłym” ciałem a duszą, która wyrywa się do nadprzyrodzonego, do tego, co doskonale duchowe, święte. Ciało zatem niedomaga, ciało trzeba uzdrawiać. W jaki sposób dokonuje się to uzdrowienie? Proces uzdrowienia opisuje w niezwykły sposób eskimoska opowieść. W przekazie podobna do Ewangelii, do tego, co rzeczywiście zdziałał Chrystus. Okazuje się, że Duch Święty istnieje także w ludowych podaniach. Można odnaleźć w nich dobre ziarno, okruch tego, w co wierzymy. Tam, gdzie jeszcze nie dotarł żaden misjonarz, dotarł Duch Święty. Być może po to, aby przygotować grunt dla chrześcijaństwa. 

Kobieta-Szkielet i Łazarz zostali uzdrowieni miłością. I tak jak podanie nie musi być prawdą, tak Ewangelia jest samą prawdą. Jezus rzeczywiście wskrzesił Łazarza. Wskrzesił go Przyjaciel, który potrafił szczerze się wzruszyć na widok nieszczęścia, choroby, śmierci. To ta sama Łza, z której pije zmarła kobieta. To samo serce, które przywraca ciało i ducha. Łzy Jezusa, serce mężczyzny. Tego, który kocha prawdziwie. Nie odtrąca pomimo strachu czy wątpliwości. Serce Jezusa daje nowe życie. Pieśń, którą wygrywa na tym Sercu Kobieta-Szkielet przywraca jej utraconą kobiecość, godność, radość. Wszystko to dzięki miłości drugiego człowieka, który pochyla się nad umarłym, nie bacząc na smród rozkładającego się ciała. Pochyla się, aby obdarować, aby uzdrowić współczuciem, serdeczną troską. Nie ma tu magicznych sztuczek, uzdrawiających eliksirów, maści. Nie ma tu magicznych zaklęć. Uzdrawia przyjaźń i miłość, jaką Chrystus okazuje Łazarzowi i jego siostrom. Tyle i aż tyle wystarczy, aby wskrzeszać z martwych.

Magdalena Anna Golon, kwiecień 2014

*podanie inuickie pochodzi z książki „Biegnąca z wilkami” Clarissa Pinkola Estes, str.146-148   

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony