Sposób bycia księdzem

Sposób bycia księdzem

Sposób bycia księdzem
Utworzono: 24-08-2014

Dzisiejsze czytania: Iz 22,19-23; Ps 138,1-3.6.8; Rz 11,33-36; Mt 16,18; Mt 16,13-20

(...)nie istnieje jeden sposób bycia księdzem, podobnie jak nie istnieje jeden sposób bycia zakonnikiem, zakonnicą, mężem, żoną, ojcem czy matką. To bardzo pojemne kategorie, służące interpretowaniu i modelowaniu naszych doświadczeń. Pamiętam, jak ktoś powiedział o wspólnym znajomym: „Może musi odkryć swoje kapłaństwo jako śpiewak”. Uważacie, że to dziwaczna opinia? Sądzę, że kryje się w niej ważna intuicja. 

Dla większości współczesnych duchownych i osób żyjących w związku małżeńskim – problemem jest to, że nie ma zgodny co do tego, jakiej dyscypliny powinniśmy się uczyć. Kiedyś było jasne, jak powinno wyglądać  dobre życie kapłana (przynajmniej w niektórych tradycjach; jeśli uda wam się zdobyć egzemplarz klasycznej The Preist's Book of Private Devotion, zrozumiecie, co mam na myśli); dziś nie jest to już takie jasne. Jednak wcale nie zachęcam do prostego przyjmowania dawnego stylu życia tylko dlatego, że był przejrzysty(...)

Rowan Williams, Sumienie otwarte, Powołanie (II) str. 205. Wydawnictwo w drodze, Poznań 2005 

Najtrudniej jest pisać prawdę. Jeszcze trudniej przyjąć prawdę i zacząć wszystko od nowa. Większość ludzi woli żyć iluzją. Karmimy się pozorami. One zaspokajają nasze potrzeby. Iluzja często powodowana jest rozpaczą. „Tonący brzytwy się chwyta”. Piotr, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia, to jeden z powołanych przez Jezusa. Jeden z wielu powołanych uczniów. Ten, którego Mistrz nazwał „szatanem” ponieważ myślał o tym, co ludzkie. Piotr wyparł się Jezusa trzy razy. Jego historia mogła być historią Judasza. A jednak zakończyła się inaczej... 

Jak napisać artykuł o Piotrze i nie być hipokrytką? Nie wychwalać Piotra, bo nie ma czym się chwalić. Byłoby to fałszywe. Jedyne czego można się uchwycić to prawda. Prawda o człowieku grzesznym, któremu Jezus powierzył odpowiedzialne zadanie. Jezus wiedział, że Piotr nie poradzi sobie. Odejdzie, wyprze się, zacznie kłamać, zwodzić... Dlaczego Pan powołuje słabych ludzi? Dlaczego ludzie nie chcą przyznać się do swojej słabości? Czemu żyją w iluzji?

Żeby lepiej zrozumieć warto odwołać się do prawdziwych historii. Dzisiaj wielu kapłanów rezygnuje z kapłaństwa. To wielka tajemnica. Nie ma łatwych odpowiedzi. Są ludzkie dramaty, które dzieją się na naszych oczach. Miałam może 16 lat, gdy poznałam kapłana zdecydowanego porzucić kapłaństwo. To był czas, gdy gorączkowo szukał żony. Tak się akurat niefortunnie zdarzyło, że moja kuzynka przygarnęła zagubionego mężczyznę. Usilnie starała się zatrzymać go przy sobie. Nie bardzo wtedy rozumiałam, co się właściwie dzieje. Wiedziałam tylko, że ten przystojny mężczyzna jest wciąż księdzem. Kiedy przyjeżdżałam do niej na wakacje chodziłyśmy razem na msze, które odprawiał. Kuzynka za każdym razem rozpływała się w zachwytach. Zdawało jej się może, że to sam Bóg... Po jakimś czasie przywiozła go ze sobą do Gdańska. Spędzili w naszym domu kilka dni. Ksiądz już nie chodził w habicie. Nie mówił słowa o Bogu. Był bardzo zamyślony i smutny. Pewnego dnia, gdy wstałam bardzo wcześnie i poszłam do pokoju gościnnego, zobaczyłam go z moją kuzynką. Nic pozornie się nie działo. Po prostu leżeli obok siebie w jednym łóżku. Ta scena wyryła się gdzieś bardzo głęboko. To był smutny widok. Zapowiadał wiele cierpienia. Stanęłam nad nimi w milczeniu i patrzyłam na „nieobecne” twarze. Ukołysane jakąś fałszywą melodią. Kuzynka spała. Ksiądz otworzył oczy i popatrzył na mnie. Nasze spojrzenia skrzyżowały się na długą chwilę. Nigdy nie zapomnę... Oczy tamtego człowieka wyrażały bezdenny smutek. Nie wyglądał na szczęśliwego przyszłego męża. Jego historia do dzisiaj powraca w rodzinnych opowieściach. Ksiądz nie ożenił się z kuzynką. Odszedł do innej kobiety, z którą potem się rozwiódł. Nie może znaleźć sobie miejsca w świecie. To kapłaństwo było jego oddechem, największą radością, której się wyparł. W złości, w nienawiści wobec przełożonych odszedł z klasztoru. Na złość prowincjałowi zmarnował swoje życie. Jego męska duma stała się przyczyną jego życiowej tragedii... Chciał zrobić doktorat, lecz przełożony odmówił. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Kobiety miały być pociechą. Wreszcie stały się utrapieniem. Ten kapłan, a raczej ten mężczyzna, jest głęboko nieszczęśliwy. 

Kiedy pracowałam w Rumi spotykałam wielu różnych ludzi. Pracowania malarska przyciągała oryginalne osobowości. Malując obrazy opowiadali niezwykłe historie z życia. Słuchałam ich z przejęciem. Były piękne, bo prawdziwe. I często bardzo smutne. Dramatyczne. Oto zakonnica wystąpiła z klasztoru po wielu latach. Cała rodzina bardzo przeżywała to, co się stało. Sąsiedzi komentowali w sposób niewybredny decyzje młodej zakonnicy. Cała wieś żyła tym wydarzeniem. Jej matka, wbrew całemu światu, była bardzo szczęśliwa. Czuła się tak, jakby odzyskała córkę. Zakonnica poznała człowieka, którego pokochała. Nie mogła dłużej żyć podwójnym życiem. Kiedy wracała do rodzinnego domu, jej mama przywitała ją chlebem i solą. Podobno wynajęła też orkiestrę. Ludowy zespół śpiewał na powitanie...

Inna pani opowiadała, że znalazła na strychu, gdy była jeszcze nastolatką, stare zdjęcia swojego ojca. Stał pośród innych księży, ubrany w habit. Dumnie wyprostowany. Była to fotografia z jakiejś uroczystości. W ten sposób kobieta dowiedziała się, że jej ojciec był kiedyś księdzem. Ta historia na szczęście nie zakończyła się rozwodem. Kobieta opowiadała, że jej rodzice są razem do dzisiejszego dnia. Są już sędziwymi staruszkami...

 

O czym właściwie piszę? Jak zrozumieć tajemnicę kapłaństwa? Czy trzeba przestać wierzyć w bajki, jak dziecko, które chce, aby mu coś wmawiano...? Nie każdy kapłan żyje tak, jak byśmy sobie tego życzyli... To trudna prawda. Pamiętam, że często czułam ból w sercu, gdy byłam świadkiem zmarnowanego powołania. Trudno to wyjaśnić... Dlaczego kapłani rezygnują z kapłaństwa? Czy nie byli powołani? Czy wplątała się w ich życie siła nieczysta? Nie ma łatwych odpowiedzi. Życie nie jest czymś, co można dowolnie zaprojektować. Życie jest bardziej skomplikowane niż mądre książki czy szlachetne ideały. Życie przynosi radość i cierpienie. Rozczarowanie i nadzieję.

Gdybym miała wyrazić moje prywatne zdanie, to całym sercem jestem za kapłaństwem. Kibicuję tym, którzy trzymają się ołtarza ze wszystkich sił. Trwają pomimo pokus, mimo zniechęcenia i rozczarowania. Ich determinacja jest czymś szlachetnym. Ich upór, walka z własnymi słabościami wciąż daje wiele nadziei na przyszłość. Są ludzie, którzy ofiarowują całe życie Bogu. I potrafią wytrwać choćby dotknęła ich życiowa tragedia. Nie poddają się. Oby było ich jak najwięcej! 

Magdalena Anna Golon, sierpień 2014    

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony