Oddać Kościół Bogu

Oddać Kościół Bogu

Oddać Kościół Bogu
Utworzono: 26-10-2014

Dzisiejsze czytania:Wj 22.20-26; Ps 18,2-4.47.51ab; 1 Tes 1,5c-10; J 14,23; Mt 22,34-40 

(Mt 22,34-40)

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

Problem z czytaniem Słowa Bożego polega, między innymi, na tym, że wydaje się całkowicie niezrozumiałe, wręcz na granicy jakiegoś pomylenia, jak chociażby Apokalipsa św. Jana „minęło drugie biada, a oto trzecie biada niebawem nadchodzi.” Ap 11, 14; albo tak proste i oczywiste, że właściwie nie ma o czym dyskutować. Dzisiejsze czytanie jest proste i oczywiste. Mamy kochać. Ot, cała filozofia! Wszyscy wiemy, że kochać jest dobrze. Miłość bowiem jest pierwsza. A kochać Boga, to już jest wszystko, czego nam „świętym” potrzeba. Kiedy jednak przychodzi proza życia, gdy trzeba usiąść przy jednym stole z człowiekiem, który z wielu względów nie pasuje do naszej koncepcji miłości, chrześcijaństwa, Kościoła itd. okazuje się, że nasze czytanie Słowa Bożego było tylko ćwiczeniem dykcji, emisji głosu i autoprezentacji. 

Ciasno i duszno jest w takim Kościele, który czyta z dumą Słowo Boże, lecz nie potrafi tym Słowem żyć. Trzeba ze spokojem uznać, że Słowo Boże zawsze będzie nas wyprzedzać, będzie gdzieś przed nami, jako Duchowy Przewodnik pokazujący drogę. Upadki zatem są czymś z gruntu zwyczajnym, nie należy się tych upadków specjalnie wstydzić. Problem jest wtedy, gdy życie Kościoła opiera się na kłamstwie, fałszu, ucieczce od prawdy. Jest czymś strasznym ta gra, nierzadko duchownych i pobożnych świeckich, że wszystko jest w porządku. Oto biskup wychodzi na ambonę, mówi mądrze (różnie z tym bywa), potem staje przy ołtarzu, konsekruje i na koniec błogosławi. Wszystko teoretycznie jest bardzo pięknie. Tak naprawdę jest duszno i ciemno. Dlaczego? Ponieważ brakuje prawdy. Także tej prawdy, która boli.

W oficjalnych, katolickich mediach głosi się, że rewolucji w Kościele nie będzie. Drukuje się przepisane skądś artykuły, które niby są odpowiedzią na ostatni Synod Biskupów. Ktoś z tradycjonalistów ogłasza, że ekumenizm jest złem, dialog międzyreligijny jest wymysłem szatana, gościć w Kościele katolickim Muzułmanina to jest w ogóle koniec świata. Kiedy czyta się te wypracowania dobrze opłacanych pismaków, którzy podpisali cyrografy z redakcją i dobrze znają program gazety, dla której piszą, ta ich pomysłowość, to „wicie się” przed czytelnikiem, staje się podobne do groteskowego tańca na scenie. Wszystko po to, by utrzymać fałszywy obraz Kościoła. Czepić się idei wytartej jak stara szmata. Dawno nie używanej przez Kościół, którym są – uwaga -  l u d z i e. Szczęśliwie Kościół wciąż jest pełen tych ludzi, którzy rozumieją, że człowiek zwyczajnie Boga nie rozumie. Zatem życie w Bogu płynie od dawna poza oficjalnym nurtem, podtrzymywanym coraz mniej skutecznie i coraz bardziej nerwowo przez tych, którzy boją się prawdy.

Tymczasem Bóg, który ma być zawsze na pierwszym miejscu, nie pozwoli, aby człowiek oddawał chwałę ideom, oficjalnym i zafałszowanym wizjom kościoła. Miłość Boga i bliźniego to często brutalna prawda, z którą trzeba się zmierzyć. Nie słodzić, nie kadzić, nie besztać ludzi, jakby byli małymi dziećmi, nie kłamać.

Na koniec, w ramach tygodnia misyjnego, namawiam, aby rozejrzeć się dobrze, co dzieje się w Kościołach naszych braci. Spojrzenie na Wschód przynosi wiele niespodzianek. Jak wielkie zdziwienie ogarnęło mnie wczoraj, gdy otworzyłam (przypadkowo) stronę Cerkwi. A tam Wasyl Rozanow - rosyjski filozof, który w ciemnościach niewiary ocierał się o satanizm - ma swoją własną, bardzo pokaźną stronę! Wasyl Rozanow, który walczył z Chrystusem, nazywał Bogiem śmierci i cierpienia, jest tym „ciemnym prorokiem”, którego mroczne wizje są czymś wartym uwagi. To jest prawda o człowieku wierzącym, o mrokach jego serca. Pod koniec życia Rozanow kochał Boga tak szaleńczo, jak wściekle z Nim walczył. Takiej prawdy w Kościele nam potrzeba. Nie lukrowanej fasady, lecz Prawdy.  

http://www.liturgia.cerkiew.pl/texty.php?id=118&id_n=159 

Magdalena Anna Golon, październik 2014 

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony