O konieczności pragnienia

O konieczności pragnienia

O konieczności pragnienia
Utworzono: 03-08-2013

„Szczęście jest spełnieniem: odczuwa je dusza zaspokojona, a nie dusza, która wytrzebiła swoje potrzeby, dusza wykastrowana”

 

R. Cohen, Emmanuel Levinas: Happiness is a Sensational Time, „Philosophy Today” 25 (1981) s. 125

 

„Wielu chrześcijan gorąco pragnie dzisiaj nauczyć się autentycznej modlitwy, chociaż współczesna kultura ogromnie utrudnia zaspokojenie odczuwanej przez nich potrzeby ciszy(…) Modlitwa chrześcijańska wzdryga się przed bezosobowymi lub skoncentrowanymi na „ja” technikami(…)”

 

Z Listu do biskupów Kościoła katolickiego, Orationis formas, Kongregacja Doktryny Wiary, Rzym, 15 października 1989 r.

 

 

Dzisiejsze czytania: Koh 1,2;2,21-23; Ps 95,1-2.6-9; Kol 3,1-5.9-11; Mt 5,3; Łk 12,13-21

 

Łk 12, 19

„I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.”

 

Trzeba być bogatym przed Bogiem - mówi Jezus w Ewangelii i jest to odwieczna prawda. Co jednak znaczy dla nas, ludzi pragnących o wiele więcej niż może pragnąć jakakolwiek inna istota? Ptaki, ryby, czworonożne stworzenia wszystkie łakną i trudzą się, by zaspokoić potrzeby i przetrwać. Cały świat zdaje się napędzać jedno tylko pragnienie - żyć jak najdłużej w szczęściu i dobrobycie. Potrzeby współczesnego człowieka są ogromne. Zaspokojenie ich wydaje się szaleństwem, w tym szaleństwie człowiek nieustannie się spala, wyniszcza samego siebie. I wciąż od nowa odczuwa pragnienie. Co zatem zrobić z pragnieniem?

Religie Wschodu proponują inną perspektywę. Doskonałością w buddyzmie jest całkowita wolność od pragnień. Dla buddysty wyznacznikiem dążeń istoty ludzkiej, podlegającej nieustannie różnorakim cierpieniom z powodu osobistych pragnień, jest osiągnięcie stanu nirwany, specyficznej iluzji. Ta iluzja to umowne wyzwolenie od narodzin i śmierci. Ma być tym, co powinno dawać oczekiwane spełnienie. Będziesz szczęśliwy – mówi budda,  tylko rozpłyń się w bezosobowym kosmosie. Rozlej się niczym płynna materia bez tęsknot i celów, które są przyczyną twoich frustracji i niepokojów.

Tradycja judeochrześcijańska, której przedstawicielem jest między innymi cytowany wyżej Levinas, jest całkowicie inna. Pragnienie jest dobrem, jest podążaniem w kierunku odnalezienia siebie w spotkaniu z Bogiem – Oto Jestem – przywodzi na myśl istotę ukształtowaną i dojrzałą, jedyną, z tożsamością jakiej udzielił jej sam Bóg. Z tym mamy stanąć przed Nim – z samym sobą stworzonym na Jego podobieństwo w Chrystusie. Z sobą, który potrafi się dzielić. O tym właśnie mówi dzisiaj Jezus – bądź bogaty przed Bogiem, bądź cały w Nim. Nie trać samego siebie w regresie bezosobowej egzystencji, jałowej i pozbawionej prawdy. Jesteś od zawsze i na zawsze stworzony w Sercu Boga! Wieczny tylko w Nim.  

Jak wobec tego radzić sobie z pragnieniem, które drąży nasze serca i myśli? Jak to pragnienie przekuć w rzeczy piękne i trwałe, takie które weźmiemy ze sobą, gdy przyjdzie nam odejść z tego świata? Wiemy, że nie będą to „wielkie zasoby dóbr” głupca z Ewangelii, który gromadząc swoje skarby nie dożyje do jutra…

Jak zatem radzić sobie z pragnieniem?

Koan to paradoks wpisany w religijność wschodu - w Biblii jest ważną wskazówką. Bo oto dwa przeciwieństwa zdają się walczyć ze sobą, niczym bliźnięta w jednym łonie. Matka czuje w sobie niepokojące poruszenie, prosi więc Boga na modlitwie, by wyjaśnił znaczenie tego, co właśnie odczuwa. Bóg daje jej łaskę poznania i ukazuje prawdę.

Koan - jest tak i tak jednocześnie. W mistyce judeochrześcijańskiej zdarzają się paradoksy, niezbędne, aby Boża logika mogła przemówić, aby to co Boże nie stało się ludzkie, zbyt płaskie i jednoznaczne, aby słychać było davar – głos Boga żywego.

Właściwe i dobre pragnienie to pragnienie mądrości Bożej. Czytamy w Mądrościach Syracha: „Którzy mnie spożywają, dalej łaknąć będą, a którzy mnie piją, nadal będą pragnąć.” Pragnienie jest więc niezbędne, aby iść naprzód i doświadczać Bożego światła. Bez życiodajnego pragnienia stajemy się bezwolni i bezradni wobec otaczającego nas świata. Bez pragnienia jesteśmy bierni, wycofani, w regresie, skuleni niczym niemowlęta, pozbawieni tożsamości i ślepi. Dlatego trzeba pragnąć z całych sił i wiedzieć, gdzie jest studnia. Czytamy dalej: „Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu.” (J 4, 14)

Pragnąć i już dzisiaj mieć przedsmak życia wiecznego, zaspokojenia w życiu przyszłym. Poznawać chłód czystej wody, którą daje Słowo Wcielone - Chrystus tryskający z drzewa krzyża ku życiu wiecznemu. Tylko pragnąć, nic więcej. Pragnąć Chrystusa i Nim się karmić. Wtedy stać przed Bogiem będzie dobrze, bo bogaci prawdziwymi skarbami, tak naprawdę będziemy bogaci w siebie, ukształtowani w samym Sercu Boga poprzez Jego Słowo.   

 

 

 

Magdalena Anna Golon, sierpień 2013

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony