Lisy mają nory

Lisy mają nory

Lisy mają nory
Utworzono: 30-06-2013

Dzisiejsze czytania: 1 Krl 19,16b.19-21; Ps 16,1-2.5.7-11; Ga 5,1.13-18; 1 Sm 3,9; J 6,68b; Łk 9,51-62

 

„A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć.” 

Dzisiejsza Ewangelia a także pozostałe czytania mówią nam wiele o wolności, czym wolność w istocie jest. Słowo to, bardzo pożądane i cenione we wszystkich dyskursach współczesnej nauki i sztuki, w dobie nowoczesnej kultury karmiącej się wolnością, jest niejako wytrychem do nie zawsze właściwych wyborów. Staje się niefortunnie zielonym światłem dla tego, co zagraża człowiekowi wprost czy też w sposób bardziej zawoalowany. Takim zagrożeniem jest wolność pojmowana indywidualistycznie, będąca paliwem dla narcyzmu i egoizmu jednostki. Staje się często zgubą i przekleństwem, drogą w nicość dla tych, którzy pochopnie ulegli demagogii tej wolności źle pojętej i źle realizowanej.

Ewangelia daje nam przykład wolności, jaką wybrał Chrystus i do jakiej też nas powołał. To wolność w służbie, wolność będąca nieustannym trudem ponieważ wymaga pozostawienia tego, co dzisiaj zdaje się niezbędne do życia, a więc niezbędne dla wolności w pojęciu liberalnym, indywidualnym. Oto sprzeczności, które trzeba rozpoznać w sobie i wybrać własną drogę. Aby być wolnym, mówi Jezus, trzeba zostawić cały bagaż przywiązań, dóbr doczesnych, więzi emocjonalnych. Bowiem szczególnym powołaniem jest wolność w Bogu, trynitarna i absolutna. Wolność taka to bardzo konkretny wybór wiążący się z konsekwencjami. Syn człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Radykalizm tej nauki może początkowo napawać lękiem czy nawet oburzeniem. Nie ma w tym jednak żadnej sprzeczności. Prawdziwa wolność wyraża się w pozostawieniu tego, co jest obciążeniem i przywiązaniem w służbie Bogu. Dobrze wiedzą o tym osoby konsekrowane o czym w istocie mówi Chrystus. Dopiero gdy wieloletnie ćwiczenia i praktyka duchowa przyniosą owoce dobrze pojętej wolności, można mądrze używać dóbr materialnych, cieszyć się przyjaźnią czy miłością wiedząc i rozumiejąc czym jest kroczenie za Jezusem. Wszystkie dobra są tylko środkiem, a nie celem samym w sobie, dlatego trzeba nauczyć się ich używać tak, jakby nigdy do nas nie należały i jakby nigdy nie miały być naszą własnością, co zresztą jest prawdą.

Usłyszałam wczoraj, że nie jesteśmy tymi samymi ludźmi, że każdy jest inny, myśli inaczej i wybiera inne wartości. Nie jest to prawda. Łączy nas przecież bardzo wiele. Teoria indywidualistyczna ukuta jest na potrzeby ideologii ponowoczesnej awangardy. Znaczy tyle, że udowodnienie indywidualistycznej racji jest ważniejsze niż przyjaźń i szacunek do drugiego człowieka. I dochodzi do absurdów, bo ktoś szuka gorączkowo innego rozwiązania, aby nie zgodzić się z drugim człowiekiem, aby być innym i oryginalnym we własnych wyborach. Z zasady wybrać coś innego. Pobłądzić to nieraz „na złość komuś odmrozić sobie uszy”… Z jakąś dziwną przyjemnością napawać się odmiennym zdaniem, mimo, że nie ma w tym żadnego sensu. Ba, jedynym powodem tego stanu jest jakiś narkotyczny głód, by udowodnić swoją wyższość nad drugim człowiekiem. Stanąć ponad nim i wykrzyczeć swoją skrajnie różną postawę, nawet jeśli nie była wcale postawą przemyślaną czy rozsądną, ani nawet przyjętą przez tego, który się nie zgadza dla zasady. Ważne, by przeforsować własne zdanie depcząc przy tym bezmyślnie lata wzajemnej sympatii. Tyle wynika z poglądów indywidualistycznych, złudnych teorii i filozofii.

Tymczasem istnieją inne rozwiązania, inne poglądy na współżycie pośród ludzi. Chociażby filozofia dialogu E. Levinasa*, kiedy jeden żyje dla drugiego. Jeden jest odpowiedzialny za drugiego, i to drugie istnienie wyznacza granice i racje mojego istnienia. Doskonałym przykładem tej relacji jest życie dla Boga. Bóg jest Drugim, który pragnie spotkania. Jest Tym, w którym moje istnienie nabiera nowego znaczenia. Wolność w tym spotkaniu jest nieustannym dialogiem ze Stwórcą. On szuka mnie, nadaje sens i kształt mojemu życiu, czekając cierpliwie na moje własne wybory będące nieustannym przybliżaniem się do Boga.   

 

*Emmanuel Levinas, filozof francuski urodzony w Kownie w rodzinie żydowskiej. Uczeń Husserla, profesor paryskiej Sorbony. Wybitny myśliciel XX wieku. Stworzył projekt metafizyki związanej z etyką. Za podstawowe doświadczenie metafizyczne uznał spotkanie "twarzą w twarz" z innym człowiekiem (tzw. epifania twarzy). Uważał, że spotkanie takie wyrywa jednostkę z kręgu jej własnego ja, kierując ją ku Transcendencji, i w ostatecznym rozrachunku buduje jej więź z Bogiem.   

Magdalena Anna Golon

 

 

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony