Jestem Jego uczennicą!

Jestem Jego uczennicą!

Jestem Jego uczennicą!
Utworzono: 20-07-2013

Dzisiejsze czytania: Rdz 18,1-10a; Ps 15,1-5; Kol 1,24-28; Dz 16,14b; Łk 10,38-42

 

„Byłoby absurdalne przekręcać sens opowieści i przypisywać większą doskonałość Marcie ze względu na to, że jakoby potrafi być in action contemplativa. Człowiek nie może prawidłowo działać, jeśli przedtem nie wsłucha się w Słowo Boże;”

Hans urs von Balthasar

Światło Słowa

 

 

Jakbyśmy nie próbowali spojrzeć na tę scenę - Maria jest tu wybraną przez Chrystusa. „Wybrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Maria i Marta to siostry. Obie szczególnie umiłowane przez Jezusa. Wraz z Łazarzem tworzą krąg przyjaciół, u których Mistrz chętnie przebywa. Tak jest i tym razem. Jezus zatrzymuje się w Betanii w domu Marty. To właśnie Marta Go przyjmuje. Marta, która zostaje pouczona bowiem niepotrzebnie przejmuje się wieloma sprawami, gdy potrzeba tylko jednego.

 

O czym mówi Jezus?

 

„Maria siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.” Tylko tyle i nic ponad to. Trudne prawda? Zwykle wolimy się krzątać.

 

Wyobraźmy sobie tę scenę. Nauczyciel przychodzi do przyjaciół i jest utrudzony wędrówką. Betania, wieś, w której mieszkają siostry, znajduje się 2700 m od Jerozolimy. Jezus - niezwykły Pielgrzym nieustannie w drodze - postanawia odpocząć u Marii i Marty. Obie pilnie się starają rozumieć potrzeby Nauczyciela. „Trzeba Go hojnie ugościć, dać mu jeść i pić do syta” – myśli Marta i zabiera się zaraz do pracy. „Trzeba być jak najbliżej Mistrza” – myśli Maria i siada u stóp Jezusa.

 

Zachowanie siostry musiało być dla Marty zaskoczeniem. W rzeczy samej było niestosowne. Zwyczajem żydowskich konserwatystów nie należy głosić nauk kobietom. Maria siedząca u stóp Jezusa daje czytelny przekaz – jestem Jego uczennicą. Nie chce uronić żywego Słowa, nie chce stracić ani chwili z tej przedziwnej obecności. Nie wiemy na pewno czym zajmuje się Marta w Ewangelii świętego Łukasza. Nie będziemy posądzać ją o brak wyczucia, o zaprzątanie sobie głowy czymś zupełnie nie dotyczącym wizyty Jezusa. Pewnie starała się przygotować wszystko, aby Mistrz poczuł się z nimi dobrze. Ewangelista mówi nam, że uwijała się koło rozmaitych posług. Wiemy na pewno, co robiła Maria – trwała przy Jezusie.

 

Artyści od wieków starają się odtworzyć tę scenę. Wyobrażają sobie czym zajmuje się Marta, kiedy Maria siedzi u stóp Jezusa. Większość obrazów ukazuje Martę blisko Chrystusa, tuż przy Marii. Tylko nieliczne ukazują Marię zasłuchaną w Jezusa z dala od zapracowanej siostry. Czym więc zajmuje się Marta, gdy naucza Jezus? Marta uciera w moździerzu przyprawy - Diego Velazquez, Marta udziela uwag służącej w przepełnionej licznymi przedmiotami kuchni - Joachim Beuckelaer, Marta kładzie na stole chleb – Jan Vermeer. I wreszcie Marta niesie dzban z wodą – Henryk Siemiradzki. Każdy z tych obrazów można interpretować inaczej ze względu na intencję malarza i sposób przedstawienia postaci. Marta jest osobą zajętą obowiązkami, jednak nie zupełnie odsuniętą od Chrystusa. Widać to szczególnie na obrazie Velazqueza. I jest to właściwe przedstawienie. Należy jednak mieć na uwadze upodobania i przemyślenia autorów tych malowideł. Z pewnością mają one znaczenie. I tak - ten, który uważa uczynki za pierwsze, ważniejsze od modlitwy i kontemplacji, wskaże na Martę - ważną gospodynię. Ten, kto uważnie wczyta się w przytoczony fragment Ewangelii, rozumie znaczenie kontemplacji i modlitwy; a ta prowadzi do właściwych uczynków, wskaże na Marię. Tak jak zrobił to Jezus.

 

Henryk Siemiradzki zdaje się podzielać moją intuicję dotycząca Marii z Betanii. Przedstawia ją jako uczennicę szczególnie umiłowaną. Maria zostawia codzienną krzątaninę i siada u stóp Jezusa. Scena nauczania Chrystusa zajmuje na tym obrazie niemal całą kompozycję. Marta zdecydowanie na drugim planie, niemal niewidoczna, przytulona do krawędzi obrazu, jest postacią niknącą w cieniu. I niech ten przekaz takim pozostanie. Jezus wskazuje bardzo dobitnie na Słowo Boże. Przestrzega wyraźnie, aby nie iść za tym, co nie jest pilne, co może poczekać. Codzienna krzątanina nie może przesłonić nam Jego obecności! Aktywność nie jest istotna, gdy należy pochylić się nad Ewangelią. Gdy to właśnie od Słowa należy rozpocząć każdą pracę.

 

Niech zatem modlitwa stanie się pracą, nie odwrotnie! Modlitwa kontemplacyjna jest ciężką pracą wymagającą trudu i skupienia. Rozważania w ciszy. Czasu darowanego Bogu. Pokory i uniżenia przed majestatem Bożej mądrości. Nieraz także i postu. To jest prawdziwie wielki trud, przynoszący owoce w postaci właściwie rozumianej woli Bożej. Nic nam bowiem po naszych uczynkach, gdy wola Boża nie została wysłuchana. Kiedy Jezus mówi jedno, a my w pośpiechu robimy drugie. Zostawmy wszystko, aby usłyszeć czego naprawdę chce od nas Pan!

 

 

Magdalena Anna Golon, lipiec 2013

 

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony