IV niedziela zwykła, Ofiarowanie Pańskie

IV niedziela zwykła, Ofiarowanie Pańskie

IV niedziela zwykła, Ofiarowanie Pańskie
IV niedziela zwykła, Ofiarowanie Pańskie
Utworzono: 02-02-2014

Dzisiejsze czytania: Ml 3,1-4; Ps 24,7-10; Hbr 2,14-18; Łk 2,32; Łk 2,22-40

(Ml 3,1-4)

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych. 

Chrystus zostaje oddany Bogu w świątyni, gdzie Symeon i Anna wypowiadają proroctwo dotyczące Jego misji. Symeon, zwracając się do Matki Jezusa, zapowiada, że jako Mesjasz „przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.” Dzięki tej scenie zapisanej w Ewangelii dowiadujemy się, że wobec mocy Zbawiciela obnażone zostaną ludzkie grzechy, ludzkie niegodziwości i ludzki fałsz. Kto bowiem jest w stanie wytrwać w swoich obietnicach, gdy Chrystus jest jak ogień złotnika i ług farbiarzy? Przetapia i oczyszcza, przecedza. Pragnie, aby składano Mu ofiary „sprawiedliwe” jak głosi dzisiejsze Słowo Boże. Jakie to ofiary? Chodzi o ofiary prawdziwie święte. Zatem nie cielce, nie woły czy barany, jak miało to miejsce pośród ludu Izralea, aby ofiarami udobruchać Boga za złe uczynki. Te woły, cielce i barany to także dzisiejsze fatalne decyzje czy poglądy osób konsekrowanych, szczególnie tych, którzy wystąpili z kościoła, zrzucili habit i zaczęli głosić „świat” i jego roszczenia.

Kościół nakłada kary na osoby konsekrowane, gdy te nie odnajdują się we wspólnocie, do której dobrowolnie wchodzą, gdy sprzeniewierzają się ślubom zakonnym, czy też zachowują się niegodnie. Takim niegodnym zachowaniem jest, między innymi, głoszenie nauk sprzecznych z nauką kościoła. Zdarzają się zakonnicy, którzy próbują narzucić własny punkt widzenia; wzbudzają przy tym spore zainteresowanie mediów i opinii publicznej, ponieważ tej opinii, z wielu powodów, są desperacko potrzebni. Słowo w dzisiejszej Ewangelii „na upadek wielu” jest być może jedyną, dobrą odpowiedzią na ten ferment. I tak głos byłego dominikanina, jakim jest prof. Bartoś, czy byłego jezuity Obirka, poza wspólnotą wybrzmiewa (powiedzmy) bez większych konsekwencji, tymczasem we wspólnocie braci brzmi jak cymbał zagłuszający resztę zgranej orkiestry. 

Te wypowiedzi czy „ruchy” kontestatorów mają różnoraki charakter. Nie da się tego przemilczeć, ani też chyba nie trzeba milczeć wobec nasilającego się zjawiska. Warto przy tym pamiętać, że Słowo Boże zawsze jest ważniejsze od tego typu krytyki i z mocą należy to podkreślić. Słowo Boże winno być w tym miejscu długo i dogłębnie rozważane. Dlatego przykro mi, że muszę odnieść się do tych głosów, nierzadko jadowitych i bezmyślnych, które z premedytacją podkopują fundamenty kościoła katolickiego. Kościół zmaga się z wieloma dramatycznymi problemami. Gdyby te głosy przyczyniły się do uzdrowienia kościoła i jego scalenia byłoby to bardzo słuszne. Jednak wygląda na to, że nie chodzi tu o dobro kościoła, a raczej o jego zniszczenie. Obym się myliła. 

Prof. Bartoś głosi tezy sprzeczne z nauczaniem kościoła, a co za tym idzie doskonale odpowiada wizji świata. Tego świata, który nie widzi sensu życia konsekrowanego. Prof. B. z tym światem się godzi i naucza zgodnie z wizją świata „pogan”, jak byśmy mogli to ująć, chociaż słowo „poganin” może dla niektórych być słowem obraźliwym. Tak jednak jest zapisane w Ewangelii. Takie mamy Słowo Boże na dzisiaj. Wobec tego Słowa pytam tych, którzy słuchają wypowiedzi prof. Bartosia i cieszą się, że wreszcie mają swojego adwokata - co znaczy, że Jezus Chrystus „przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą”? 

W rzeczy samej sam prof. Bartoś czy Obirek, a także inni, którzy celebrują swoje kontestacje, stali się niejako tubą - wielogłosem dla świata skandującego: precz z kościołem! Na koniec przytoczę jeszcze słowa ojca, uważanego chyba za „liberalny” głos, ojca Pawła Gużyńskiego OP, który do tych wypowiedzi odnosi się bardzo krytycznie. Zapytał swojego czasu prof. Bartosia „Co trzeba sobie(!) zrobić, żeby głosić takie bzdury?”

Życie w klauzurze, życie zakonne ma głęboki sens. To szczególny wybór, który może zachwycać i będzie zachwycać, dopóki jest wśród nas żywy Chrystus. Istnieje życie na pustelniach, życie całkowicie ofiarowanie Bogu, życie w zakonach zamkniętych, także męskich, które to zakony i ich modlitwy pozwalają na istnienie tego rozgadanego, pogańskiego świata, roszczącego sobie pretensje do oceny wszystkiego, nie mając przy tym odpowiednich narzędzi, by takich ocen dokonywać. Pozwalają na istnienie tego świata z naiwną wiarą, że świat przejrzy kiedyś na oczy, że zacznie się nawracać. Być może świat istnieje jeszcze dzięki takim zakonom klauzurowym. 

Bardzo często ocen krytycznych życia konsekrowanego dokonują osoby, które nigdy nie zadały sobie trudu, aby poznać cele, sens, historię, która wypływa z samych początków chrześcijaństwa, gdy ojcowie kościoła szli na pustynię po to - by w ciężkiej i długotrwałej walce z własnym grzechem, z ludzką potrzebą świata i jego wygodami, niczym Chrystus kuszony przez diabła -przynieść ludziom światło, czyli odpowiedź jaką daje sam Bóg. Daje odpowiedź tym, którzy zostawiają wszystko. Przede wszystkim własne, subiektywne poglądy i robią miejsce dla Bożego tchnienia. Nie nasłuchują tego, co mówi świat lecz słuchają głosu Bożego mimo całej nędzy świata i ludzkich, ciężkich grzechów.

Magdalena Anna Golon, luty 2014         

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony