Iść po wodzie do Chrystusa

Iść po wodzie do Chrystusa

Iść po wodzie do Chrystusa
Utworzono: 10-08-2014

Iść po wodzie do Chrystusa

Dzisiejsze czytania: 1 Krl 19,9a.11-13; Ps 85,9ab-14; Rz 9,1-5; Ps 130,5; Mt 14,22-33

Trzy wyjątkowe czytania. Nie wiadomo, na którym skupić uwagę. Chyba warto wspomnieć o wszystkich trzech, bo każde niesie wyjątkowe przesłanie na dzisiaj.

Eliasz oczekuje spotkania z Panem. Usłyszał głos, który nakazał mu stanąć na górze. Który z nas, wierzących, nie chciałby przeżyć czegoś podobnego? Spotkać Pana niejako twarzą w twarz. Przebywać w Jego obecności. W obecności tak uroczystej i przedziwnej, że towarzyszą temu zjawiska nadprzyrodzone. Lecz kto z nas wiedziałby, jak wygląda Obecność Boża? Jak wygląda Szehina? Czy rozpoznalibyśmy Pana, gdyby przyszedł? 

Rozpoznać Pana w tym, co jest zapowiedzią Jego przyjścia. Wiedzieć, że oto te rzeczy nie pochodzą od Boga a te przeciwnie, z całą pewnością są dowodem Jego obecności.

Eliasz to wielki prorok Starego Testamentu. Wiele współczesnych wspólnot zakonnych przyjmuje go za swojego patrona. Był zawsze wiernym przyjacielem Boga. Cudotwórcą, uzdrowicielem. Czekając na spotkanie z Panem Eliasz zauważa zjawiska, które zapowiadają Jego nadejście – wichura, trzęsienie ziemi, ogień. Eliasz wie, że Pan nie jest wichurą, ogniem ani trzęsieniem ziemi, chociaż zatrważające żywioły poprzedzają Jego przyjście. Czeka cierpliwie, nasłuchuje, rozważa, modli się. 

I wreszcie jest... Delikatne tchnienie, Szehina. Prorok w delikatnym tchnieniu rozpoznaje samego Boga. Dopiero wtedy wychodzi z ukrycia. Tak dobrze znał swojego Pana, że trafnie rozpoznał znaki Jego obecności. 

Ile razy człowiek myli własne myśli z tym, co podoba się Bogu? Jak wiele razy rozmija się z wolą Boga twierdząc, że poznał Jego plany?

Drugie czytanie mówi nam o cudzie ofiarowania siebie dla innych. Tak postępuje prawdziwy chrześcijanin, tak postąpił święty Paweł. Ekspiacja – cierpieć, aby inni zostali zbawieni: „Wolałbym bowiem sam być pod klątwą [odłączony] od Chrystusa dla [zbawienia] braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami.” Przypomina się w tym miejscu cierpienie niezawinionych, cierpienie ekspiacyjne Annaliese Michel. Dzisiaj wielu „wierzących” katolików nie uważa, że warto ofiarować siebie. Raczej obrzucają kamieniami bliźnich, zabijają jadowitym językiem, przekleństwami, fałszywymi zarzutami. Wszystko to w imieniu Jezusa. Przyjdzie czas, gdy Pan im powie: „zaprawdę, nie znam was”.

Trzecie czytanie – Jezus kroczy po wodzie czym wzbudza trwogę uczniów. Uczniowie Jezusa boją się tego, co nadprzyrodzone. Dzisiaj często się zdarza, że kapłani i liderzy wspólnot pobłażliwie traktują tych, którzy wypatrują cudów. Ot, mówią, taki kościelny folklor. Osobiście znam kilku takich, którzy kpią z cudów. Myślą o sobie samych, że są ludźmi Boga - Jego przyjaciółmi. Chodzą na wyżynach intelektualnej, książkowej wiary, a ta nic o cudach nie mówi. Starczy wierzyć, deklarują, lecz sami nie wierzą. Gdyby bowiem wierzyli doświadczaliby cudów. Nasi bracia w wierze - protestanci, słusznie głoszą, że Ewangelii towarzyszą cuda. Jeśli głoszeniu Ewangelii nie towarzyszą cuda, gdy nie ma uzdrowień, nawróceń, gdy ludzie nie prorokują znaczy to, że Ewangelia nie jest dobrze głoszona. 

Chciałoby się spytać – gdzie w kościele katolickim dzieją się cuda pod wpływem głoszenia Ewangelii? 

Na szczęście są takie miejsca, tacy kapłani, którzy cudów się nie boją. Prawdziwie wierzą. Swojej wiary zaś nie opierają na intelekcie, lecz na doświadczaniu Bożej obecności we własnym życiu. Dużo lepiej wyjść na spotkanie z Panem, zaryzykować własnym życiem. Zrobić coś szalonego. Coś czego inni nie robią. 

Lepiej zacząć się topić, niż pozostawać w bezpiecznym miejscu, w strefie komfortu, gdzie nie doświadcza się niczego więcej prócz własnej, fałszywej pewności. 

Magdalena Anna Golon, sierpień 2014 

Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła w Lęborku


Niestety, ale w wybranym terminie nie ma jeszcze intencji mszalnych.

Przejdź do góry strony